Nie taki olej palmowy straszny…

NIE TAKI OLEJ PALMOWY STRASZNY…

11/02/19

Konsumpcja
Przemysł
Zrównoważony Rozwój

Share

Wokół oleju palmowego narosło wiele mitów, wini się go za wycinanie lasów deszczowych, przyczynianie się do ginięcia populacji orangutanów w Indonezji. Czy polscy konsumenci są świadomi jaki olej palmowy używają? Czy wiedzą co znaczy skrót RSPO na opakowaniach spożywczych i czy wybierają takie produkty?

Popularność oleju palmowego wynika z wszechstronności jego zastosowania. Jest składnikiem wielu produktów żywnościowych, nadaje się do smażenia, służy do produkcji kosmetyków, środków czystości, biopaliw a nawet olejów silnikowych. Ponadto uprawy olejowca gwinejskiego, czyli palmy oleistej, z której wytwarza się olej palmowy, charakteryzują się największą produktywnością. Nie dość, że ich wydajność na poziomie 4,2 tony z hektara rocznie jest dużo większa niż upraw innych roślin oleistych: rzepaku, słonecznika, soi, palm kokosowych, to koszty produkcji są najniższe.

To skoro olej palmowy jest taki rewelacyjny to z czego wynika jego zła prasa?

Otóż stał się zbyt powszechny, a jego uprawy zbyt intensywne. Ogromna skala produkcji oleju palmowego i stale rosnące na niego zapotrzebowanie, pociąga za sobą konieczność pozyskiwania nowych obszarów pod kolejne plantacje, To wiąże się z wycinką wielkich obszarów lasów tropikalnych w Indonezji i Malezji, które są największymi producentami tego cennego surowca (pokrywają ponad 85% światowego zapotrzebowania). Intensyfikacja upraw palmy oleistej powoduje także zubożenie i erozję gleby, wzrost produkcji dwutlenku węgla, zanieczyszczenie ekosystemów wodnych i spadek bioróżnorodności w tamtym obszarze naszej planety. Zagraża także lokalnym gatunkom endemicznym, w tym najbardziej zagrożonym wyginięciem populacji orangutana i tygrysa sumatrzańskiego. I właśnie te informacje docierają do nas poprzez media najczęściej gdy słyszymy lub czytamy o oleju palmowym.

W związku z zagrożeniami jakie niesie ze sobą intensyfikacja produkcji oleju palmowego, jego producenci i przetwórcy razem z ekologami i działaczami społecznymi, powołali w 2004 roku organizację RSPO (ang. The Roundtable on Sustainable Palm Oil), czyli Stowarzyszenie Na Rzecz Zrównoważonego Przetwórstwa Oleju Palmowego. Skupia ona plantatorów, producentów oraz sprzedawców surowca z palmy oleistej i ma za zadanie promować ekologiczną produkcję i zastosowanie oleju palmowego. W tym celu przyznawany jest certyfikat RSPO, który poświadcza, że przetwórca bądź podmiot handlujący olejem dostarcza produkt pochodzący ze zrównoważonych upraw, nie zagrażających środowisku naturalnemu. Obecnie stowarzyszenie RSPO zrzesza ponad 2500 podmiotów zajmujących się produkcją, przetwarzaniem i stosowaniem oleju palmowego.

„Jeszcze kilka lat temu kwestia audytowania poszczególnych elementów procesu produkcji i przetwarzania oleju palmowego raczkowała w Polsce. Podobnie było ze szkoleniami dedykowanymi tej kwestii. Jeszcze w 2012 roku, w organizowanych przez nas warsztatach uczestniczyło raptem kilka firm. Jednak wzrost świadomości ekologicznej wśród konsumentów sprawił, że zainteresowanie tym tematem znacznie wzrosło także w Polsce. Z mojego doświadczenia wynika, że ten wzrost dotyczył najpierw zachodniego, bardziej wymagającego oraz świadomego ekologicznie konsumenta oraz globalnych korporacji, które coraz częściej i chętniej wdrażają proekologiczne działania w swoją misję i filozofię działania. Do Polski ten trend dotarł z pewnym opóźnieniem, jednak już dziś zainteresowanie polskich firm z branży spożywczej, ale nie tylko, kwestiami standaryzacji i certyfikacji wyrobów z oleju palmowego jest coraz powszechniejsze, szczególnie wśród dużych podmiotów działających na naszym rynku” – mówi c, doświadczony audytor Bureau Veritas specjalizujący się w branży spożywczej.

Jacek Markiewicz, audytor Bureau Veritas

Certyfikacja samych producentów oleju palmowego oparta jest na bardzo restrykcyjnych zasadach, modyfikowanych i weryfikowanych co 5 lat. Końcowi użytkownicy oleju palmowego, którzy wykorzystują go jako surowiec do swoich wyrobów, mogą otrzymać certyfikat B&C (ang. Book and Claim), natomiast przetwórcy (z różnych branż: tłocznie oleju, również użytkownicy końcowi) i firmy handlowe certyfikują się w systemie SCC (ang. Supply Chain Certification), czyli certyfikacja łańcucha dostaw. Każdy podmiot starający się o certyfikat RSPO, najpierw musi wystąpić do stowarzyszenia RSPO o przyznanie członkostwa. Po weryfikacji aplikacji i przejściu audytu certyfikacyjnego,  polegającego na dostosowaniu systemu dostaw, kontroli oraz produkcji do wymogów RSPO, a następnie weryfikacji poprawności wdrożenia, przyznawany jest certyfikat. Jest on ważny 5 lat i wiąże się z koniecznością corocznego audytu. Firmy mogą posługiwać się znakiem towarowym w bardzo wielu obszarach: od opakowań i etykiet, przez broszury, reklamy, strony internetowe, po korespondencję firmową i komunikację w mediach.

Istnieją 3 modele certyfikacji RSPO i zależnie od wybranego wariantu firmy posługują się odpowiednim logiem/trademarkiem:

  • Identity Preserved – to najbardziej restrykcyjny model a zarazem najrzadziej stosowany. Tu olej pochodzi tylko z jednej certyfikowanej tłoczni i jest szczegółowo kontrolowany w całym procesie produkcji aż do produktu finalnego, który trafia do konsumenta. W tym modelu niedozwolone jest mieszanie oleju „certyfikowanego” z „niecertyfikowanym” (albo konwencjonalnym).
  • Segregation – w tym wariancie olej pochodzi z różnych certyfikowanych tłoczni. Olej certyfikowany może być mieszany z innymi, certyfkowanymi. Również niedopuszczalne jest mieszanie oleju „certyfikowanego” z „niecertyfikowanym.
  • Mass Balance – bilans masy oznacza, że część oleju pochodzi z ze zrównoważonych upraw, a reszta nie. Tutaj oleje mogą zostać zmieszane ze sobą. Ten model wybierany jest przez firmy najczęściej, w Polsce także. Ogólna procedura uwzględniająca wymagania dla tego modelu certyfikacji przewiduje, że bilansowanie przepływu materiałów RSPO ma być wykonywane nie rzadziej niż co 3 miesiące, zwyczajowo firmy robią to co miesiąc. Sam audyt nie zajmuje w tym przypadku dużo czasu, zwykle trwa maksymalnie jeden dzień, a najczęściej kilka godzin.

Podczas audytu sprawdzane jest pochodzenie towaru, czy jest legalny i pochodzi z certyfikowanych źródeł. Weryfikowane i certyfikowane jest także każde ogniwo w procesie produkcji oraz bilans masy, czy coś nie ginie lub też nie przyrasta w trakcie transportu towaru pomiędzy poszczególnymi etapami obróbki surowca.

Udostępnij

Share
additional_info_22